Uczestnikami projektu są żyjący w Rio de Janeiro Polacy, którzy opuścili ojczyznę w różnych okresach imigracji. Instalacja Pauli Trope łączy zapis ich wyznań z kolekcją wykonanych przed laty prywatnych fotografii. Indywidualne doświadczenia, osobiste przeżycia łączą się w obraz europejskiej historii. Poszczególne wypowedzi ujawniają spektrum zagadnień związanych z wygnaniami, imigracją, budowaniem nowej tożsamości i świadomosci narodowej. Trope sięga do zakamarków pamięci, przywracajac jej to, co dawno zostało zepchnięte na margines świadomości.
Instalacja była prezentowana w parku świętokrzyskim we współpracy z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oraz w Park da Riunas w Rio de Janeiro.
Paulo Herkenhoff
Paula Trope, ziarno głosu pomiędzy zakładkami duszy.
Zapomnienie jest niemożliwe – tak o pamięci zbiorowej i
indywidualnej wyraża się Gianni Vattimo. Słychać to również w wierszu
Tomasza Łychowskiego poświęconym Auschwitz: “Nie można uwolnić się
od tej wiedzy.” Takie są też Wygnania Pauli Trope, czyli opowieści
polskich uchodźców z Rio de Janeiro. W miejscach nasłuchu otwierają się
szczeliny, przez które wydobywa się nigdy niemilknąca mowa. Artystka
prezentuje poetyckie ujęcie przekazu ustnego. Historia składająca się z
historii wielu podmiotów pozostawionych własnemu losowi nie jest
jedynie historią pokonanych, której domaga się Walter Benjamin. Wręcz
przeciwnie, ten kto przetrwał czas barbarzyństwa dzięki sile oporu
zrodzonego przez pęd do życia, został przedstawiony jako egzystencjalny
zwycięzca.
Przed rokiem 1941 przyjechało do Brazylii sto tysięcy Polaków. Ich
naznaczone stygmatami życie było trudne, ale nadzieja na lepszą
przyszłość nie umarła. Emigracja była spowodowana brakiem ziemi,
ucieczką przed nazistowskim ludobójstwem i sowieckim reżimem.
Władysław Dziecidłowski stał się więźniem politycznym, kiedy należące
do Polski tereny, na których mieszkał, zostały anektowane przez Rosję. W
czasie drugiej wojny światowej walczył w polskim wojsku, a po wojnie, w
obawie przed gułagiem, zamiast życia pod sowieckim butem wybrał życie
na wygnaniu.
Po przebytych urazach człowiek zapomina o tym, czego nie można
zapomnieć. Amnezja, afazja, blokada, represja i cenzura są szczególnymi
strategiami, społecznymi objawami istnienia czegoś, co jest niemożliwe do
zapomnienia. Powołaniem ciszy jest wymazywanie pamięci. “W
pierwotnej afazji, kiedy brakuje głosu boga lub poety, musimy zadowolić
się dwoma substytutami słowa: krzykiem i pismem”, analizuje Jacques
Derrida w L’écriture et la différence. W Wygnaniach Aleksander Laks,
człowiek który przeżył Holocaust, wyraża się dobitnie: “przeżyłem, aby
opowiedzieć, aby nigdy się to nie powtórzyło”.
Żydzi płaczą nad Księgą. Będąc już starym człowiekiem, Laks wciąż
pamięta dziecko umierające za to, że płakało. Dla niego jest to sztandarowa
scena terroryzmu państwowego. Pauzy w jego dyskursie odwołują się do
Edmonda Jabès’s: “Przestrzeń pomiędzy dwoma wyrazami może oznaczać
pustkę pomiędzy śmiercią a książką” (Le Livre des Ressemblances). Laks
jest każdym dzieckiem, które płacze dlatego, że chce żyć.
Wygnania Trope to projekt hypómnema, które poprzez akty pamięci
ożywiają doświadczenie płynące z małych historii wewnątrz Historii.
Wobec krytycznej anamnezy świadectwo przeszłości zagęszcza
teraźniejszość. Wbrew nieprzejrzystości archiwów rodzi się ożywiony
dyskurs. Historii Terroru nie da się wykorzenić. Wygnania wołają do
widzów o mnemoniczną intymność i oburzenie.
Amnezja wymaga ogromu psychologii. Trope sprawia, że podmiot
wynurza się spomiędzy zakładek duszy. Jej pokrewieństwo z Anrim Salą
wyraża się w dialogach mających na celu nadanie nowego znaczenia
doświadczaniu Historii przez podmiot. Prawdy mogą być odczytywane w
subiektywnych pomnikach. Trope wie, że Derrida domaga się w swoim Mal
d’Archive nieskrępowanego substytutu, “prosthesis”. Według niego, w
skrajnych przypadkach doznań “pozostaje tylko część prawdy, kawałek
albo ziarno prawdy oddychające pośród rozczarowania, złudzenia,
halucynacji i zdumienia”. Jest to głos wygnańca. A jeśli Słowo ukaże
rozmiar naszej niezdolności pamiętania? Między Artaud’em a Derridą (El
teatro de la crueldad y la clausura de la representación), właśnie to
pytanie budzi strach, kiedy przychodzi na myśl klauzura przedstawień
Holocaustu.
W swojej produkcji Paula Trope posługuje się szczątkowymi
środkami technicznymi, aby utrwalić dzieci ulicy w stanie porzucenia.
Reżyseruje spektakl poświęcony etyce w znaczeniu dokumentalnym.
Sztuka jest diagramem obrazującym akty wymiany twórczej wewnątrz
tkanki inności. To, co spoczywa w obszarze zaniku społecznej pamięci,
moneta wykluczenia, staje się widoczne.
Pamięć wyrażana w języku ojczystym jest w Wygnaniach sposobem
przywracania podmiotowości. Język jest drogowskazem wyobrażeń
idących za ziarnem głosu tożsamości. Trope cytuje Le Bruissement de la
Langue Rolanda Barthesa: “to w języku powstaje podmiot, zaś w
przestrzeni pomiędzy językami panuje wieczna żałoba”. Dla przybysza z
obcego kraju zawieszonego pomiędzy dwoma językami, jego królestwem
jest cisza, mówi Julia Kristeva w Etrangers à nous-mêmes. Potem
wyjaśnia: “obcy jest w nas”.
Paula Trope posługuje się analogową kamerą vídeo (High-8).
Zamiast obiektywu jest dziura, dzięki której można uzyskać efekt
szczątkowej rejestracji obrazu. Otoczone nimbem ciemności, wyłania się
zachmurzone środowisko zamknięte w bańce. Obserwator staje obok tego,
co przemawia. Bańka jest monadą leibnizowskiej istoty z zakładkami
duszy. Stamtąd płynie mowa. Rozmyślne pogorszenie optycznej struktury
kamery odwołuje się do entropii techniki video, z której ma wynikać
semantyczna produktywność wady technicznej. Trope odwołuje się
również do techniki optycznej z czasów wygnania, używając aparatu
fotograficznego 6x9 z lat 40.
Obrazy Wygnań, bardzo niewyraźne, są wskaźnikami odległości w
czasie. Zepsuty aparat tworzy inscenizację w zamkniętej scenerii. Światło
płynące z wyobrażeń znajdujących się w stanie wspominania jest czymś
więcej niż tylko fizycznym opisem ciała. Kiedy patrzenie jest utrudnione, a
zapomnienie niemożliwe, pamięć sprawia ból. Zamazany obraz wytwarza
dystans. Scena, na której to, co przemawia spotyka się z obserwatorem o
krystalicznym głosie, jest zasnuta ciemnością.
Świadectwo zawarte w Wygnaniach jest nacechowane bezradnym
zaniepokojeniem widocznym w książce Czy to jest człowiek? autorstwa
Primo Levi’ego, dotykającej skrajnych doświadczeń z pobytu w obozie
koncentracyjnym. Liliana Syrkis wraz ze swoją matką i siostrą była
wywieziona na Syberię. Kojarzy faszyzm z wypędzeniem swojego syna
Alfreda w okresie panowania wojskowej dyktatury w Brazylii.
Przeciwstawia tamten etos stanowi wykluczenia. Jej szorstki dyskurs łączy
poszczególne ogniwa w łańcuchu politycznej irracjonalności. “Chciałabym
zapomnieć o tych rzeczach”, mówi. Ból jest “niesłyszalny, lecz tu
słyszysz”, pisze Łychowski. Taka też jest sztuka Trope.
Pozbawieni ojczyzny Polacy z Wygnań, pokonali poczucie
wyobcowania, budując nowe życie w Rio de Janeiro. Polak Paul Landowski
nadał ostateczną formę posągowi Chrystusa Odkupiciela górującemu nad
Rio de Janeiro i stał się pozytywnym symbolem całego kraju. Między
Angolą, Polską i Brazylią, Łychowski mówi o “egzystencjalnym
policentryzmie”. Emigrant kroczy swoją drogą, opiewając ziemię, która
nigdy nie powiedziała “żegnaj”:
“Im bardziej szukam Brazylii, tym bardziej odkrywam Polskę.
I na odwrót”.